Francja Narty

Brides Les Bains, stacja z duszą

To nie jest typowy kurort narciarski, gdzie z balkonu wskakujesz prosto w zaspy. To miejsce ma w sobie coś z elegancji dawnego uzdrowiska i sprytu kogoś, kto znalazł najlepszy sposób na Alpy. Jeśli chcesz zaszaleć w największym cyrku narciarskim świata i mieć spokój francuskiego miasteczka, Brides-les- Bains będzie doskonałym wyborem. 


 Legendarna gondola Olimp

Sercem Brides-les-Bains jest gondola Olimp (Olympe), zbudowana na Igrzyska Olimpijskie w Albertville w 1992 roku. I to ona jest kluczem do wszystkiego. Kiedy rano wsiadasz do wagonika, przez 25 minut obserwujesz, jak zmienia się świat. Zostawiasz w dole zielone doliny i architekturę belle époque, by wysiąść w samym centrum Méribel. Stamtąd masz już otwartą drogę do Courchevel, Les Menuires czy najwyżej położonej stacji Val Thorens. To trochę jak posiadanie tajnego przejścia do skarbca – mieszkasz w zaciszu, a bawisz się na największej narciarskiej arenie świata (600 km tras!).

Termy i szlafrok zamiast głośnego après-ski

Brides-les-Bains ma zupełnie inny klimat niż Courchevel. Tu nie ma ani rewii mody na ulicach, ani celebrytów. Jest to historyczne uzdrowisko, co nadaje miasteczku unikalny sznyt. Spacerując po Brides mijasz kasyno, stare hotele z wysokimi oknami i parki, które pamiętają czasy, gdy przyjeżdżało się tu „do wód”, a nie „na narty”. Po całym dniu na stoku, zamiast piwa w głośnym barze, możesz wybrać baseny termalne w Le Grand Spa Thermal, jednym z największych spa we Francji. 

Wyruszamy do narciarskiego raju

Z naszego 3-gwiazdkowego B&B Home Hotelu, w którym mamy wszystkie wygody i wspaniały widok na Alpy,  jest dosłownie kilka kroków do dolnej stacji gondoli. Podczas igrzysk zimowych gondola miała błyskawicznie przewozić sportowców z doliny prosto na arenę zmagań w Méribel. Może nie jest dziś najnowocześniejsza, ale budzi miłe wspomnienia. Może korzystały z niej  wielkie gwiazdy narciarstwa alpejskiego, jak Alberto Tomba, Franck Piccard czy Marc Girardelli podczas olimpijskich zmagań. To jedna z dłuższych linii tego typu – pokonuje ponad 6 kilometrów długości i około 850 metrów różnicy poziomów. W tym czasie można spokojnie wypić  kawę, a nawet zjeść drugie śniadanie i podziwiać widoki. Trasa jest fascynująca, bo przecina trzy różne piętra roślinności. Zaczynamy w dolinie Tarentaise, wśród drzew Brides-les-Bains. Potem mijamy urokliwe, tradycyjne wioski, takie jak Les Allues, gdzie jeszcze do niedawna mieszkała nasza sławna alpejka Dorota Tlałka  i Le Raffort  – w obu gondola ma stacje pośrednie. Na koniec wysiadamy w Méribel Centre (1450 m n.p.m.), gdzie wita nas typowo wysokogórski krajobraz i setki kilometrów tras.

Warto wiedzieć, że choć rano bywa tłoczno na dolnej stacji  gondoli, ma ona dużą przepustowość. Jest znacznie wygodniejszym rozwiązaniem  niż szukanie miejsca parkingowego w górnych stacjach, co w szczycie sezonu bywa koszmarem. Końcowy zaś zjazd do doliny to moment wytchnienia. Podczas gdy inni narciarze spinają się na ostatnich, rozjeżdżonych muldach, by dojechać do hoteli, my zdejmujemy narty w Méribel i w absolutnej ciszy „płyniemy” wagonikiem nad lasami prosto do Brides.

Subiektywny przegląd tras

Skoro już dotarliśmy do stoków w Méribel , warto rozejrzeć się w terenie. Z Méribel najłatwiej przejechać do Courchevel (przez szczyt Saulire) oraz do Val Thorens/Les Menuires (przez przełęcz Tougnète lub Mont de la Chambre). Ale jeśli już zdecydujemy się na szusowanie w samej dolinie Méribel, będącej  sercem Trzech Dolin, do wyboru  mamy zarówno łagodne zjazdy wśród lasów, jak i wyzwania olimpijskie. Co zatem wybrać?

Dla szukających wyzwań  

1. Combe du Vallon (czerwona): Absolutny klasyk i jedna z najdłuższych tras w dolinie. Zaczyna się na najwyższym punkcie Méribel – Mont Vallon (2952 m n.p.m.). Oferuje 1000 metrów przewyższenia, niesamowite widoki na lodowiec Tarentaise i zazwyczaj świetne warunki śniegowe.

2. La Face (czarna): Stworzona specjalnie na zjazd kobiet podczas Igrzysk Olimpijskich w 1992 roku. Jest stroma, wymagająca i często oblodzona lub pokryta muldami – idealna dla ekspertów, którzy chcą sprawdzić swoją technikę.

3. Couloir Tournier (czarna): Jeśli szukasz adrenaliny, to jest trasa dla ciebie. To najbardziej stromy zjazd w dolinie, dostępny ze szczytu gondoli Saulire Express. Wąski zjazd, który nie wybacza błędów.

Dla średnich jeźdźców i fanów widoków

1. Roc de Fer (niebieska/czerwona): Trasa mistrzowska, ale dostępna dla szerokiego grona narciarzy. Oferuje jedne z najlepszych panoram w całej dolinie Méribel. Najlepiej jeździć tu rano, gdy stok jest skąpany w słońcu.

2. Jerusalem (niebieska): Przez wielu uważana za najlepszą trasę niebieską w całych Trzech Dolinach. Prowadzi w stronę Saint-Martin-de-Belleville. Jest szeroka, ma naturalne „fale” i pozwala na płynną, szybką jazdę z dala od tłumów.

3. Pic Bleu (niebieska): Malownicza trasa prowadząca wśród drzew. Jest spokojna i idealna na gorszą pogodę, gdy widoczność na szczytach jest ograniczona.

Dla początkujących

1. Blanchot (zielona): Bardzo łagodna trasa w rejonie Altiport, idealna na pierwsze szusy lub rozgrzewkę.

2. Lapin (niebieska): Uroczy zjazd prowadzący do wioski Méribel Village. Trasa wije się przez las, co daje poczucie bliskości z naturą.

Praktyczna wskazówka: Le Raffort

Jeśli śnieg na to pozwala , co zazwyczaj dzieje się w środku zimy, z Méribel do stacji pośredniej w Le Raffort prowadzi urocza trasa zjazdowa (niebiesko-czerwona). Można zjechać tam na nartach, wsiąść do gondoli i skrócić sobie powrót do Brides o połowę.

Strategia „smart skiing”

Brides les Bains udowadnia, że w górach można mieć wszystko: luksus największego terenu narciarskiego świata i spokój francuskiego miasteczka w dolinie. To idealna baza dla tych, którzy chcą wykorzystać maksymalnie  skipass na trasach Trzech Dolin, ale wieczorem  zjeść kolację w prawdziwej francuskiej knajpce, gdzie kelner zna imiona stałych gości. Dlaczego narciarze kochają to miejsce? Odpowiedź jest prosta: stosunek jakości do ceny. Za nocleg w Brides-les-Bains zapłacimy nawet o 30-50 proc. mniej niż np. w górnych stacjach Courchevel. Za jedzenie w restauracjach podobnie. A nade wszystko Brides jest uroczym  miasteczkiem z długą historią,  a nie sztucznym kurortem.  Mówiąc inaczej,  Brides ma duszę, której często brakuje betonowym stacjom na wysokości 2000 m n.p.m.

Gdy ostatnia gondola zwozi narciarzy z Méribel, Brides-les-Bains ożywa w sposób kameralny. W powietrzu czuć zapach raclette i tartiflette. W lokalnych barach, takich jak słynny La Fabrik  czy Le Bis-Trop Savoyard, rozmowy toczą się wokół tego, czy trasa Grand Couloir była dziś oblodzona, czy nie. Nie ma tu zadęcia, jest czysta pasja do gór.

Zdjęcia: Brides-Les-Bains

Post Comment

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Verified by ExactMetrics